Wydarzeniem ostatniego tygodnia był precedens w wykonaniu prokuratora płk. Mikołaja Przybyła, który w akcie desperacji strzelił sobie w twarz, czy też w ogóle zamierzał popełnić samobójstwo. No i sprawdziła się stara prawda, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Ale nie tylko, bo pułkownik Przybył przypomniał swoim rodakom, że pojęcie honoru w naszym kraju, ale także we współczesnej cywilizacji, staje sie coraz bardziej niezrozumiałe.
PROKURATOR OFIARA CZY KOZIOŁ OFIARNY?
Trwa wojna między prokuraturą wojskową i cywilną. Prokurator od smoleńskich przecieków strzelił sobie w głowę. W tle tej historii są -ostry spór w obozie władzy, nagonka na prokuratora Marka Pasionka oraz próba samobójcza płk. Mikołaja Przybyła z prokuratury wojskowej w Poznaniu. Prokurator generalny Andrzej Seremet i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak chcieli dymisji szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofa Parulskiego, skonfliktowanego z płk. Przybyłym. W obronie generała stanął jednak prezydent Bronisław Komorowski. A także...sam płk Mikołaj Przybył, który, jak twierdzi, postrzelił się... w obronie Parulskiego. Czy płk Przybył chciał obronić godność munduru polskiego żołnierza?
Przypomnijmy, że gen. Parulski (SLD) rozpoczął swoją karierę w wojsku w Stanie Wojennym, a Bronisław Komorowski wyniósł go do rangi generała już za swojej prezydentury. Publicyści twierdzą, ze prawdopodobnie za "zasługi" w katastrofie smoleńskie i za odsunięcie od tej sprawy prokuratora Marka Pasionka. Nic dziwnego, że prezydent go broni. Sprawa jest o tyle ważna, że z urlopu z nart powrócił premier Donald Tusk, czego nie zrobił, kiedy chodziło o raport katyński.
W kierownictwie Prokuratury Generalnej sprawa została odebrana jako "wypowiedzenie posłuszeństwa przełożonym" i akt desperacji. Czy sprawa inwigilacji dziennikarzy piszących o śledztwie smoleńskim była zasłoną dymną, która miała przykryć aferę dotyczącą wielomilionowych przetargów w wojsku? A może chodziło właśnie o Smoleńsk, a Antoni Macierewicz znów stanie przed sądem za raport o likwidacji wojskowych służb?
Na te pytania narazie jeszcze nikt nie zna oficjalnej odpowiedzi. Jednak martwi mnie pewien scenariusz tego dramatu. Otóż pułk. Przybyła po przebyciu operacji chirurgicznej skierowano na oddział psychiatryczny do szpitala, więc może się zdarzyć, że stan zdrowia pacjenta będzie się "pogarszał" lub jego czyn zostanie uznany za akt desperacji wariata. On się może już ze swojej sytuacji nie wyplątać, bo tu chodziło o to, że wyjawił na konferencji prasowej wiele szczegółów dotyczących przetargów w wojsku, a ono jak narazie dysponuje ogromnym budżetem i w takich przypadkach o korupcję nietrudno. Dotychczas większość śledztw toczących się z zawiadomienia komisji weryfikacyjnej zostało umorzonych.
EKONOMIŚCI O EKONOMII
Tego jeszcze w historii telewizji nie było. Program o ekonomii okazał się kompletnie nierentowny i zagrażał ruiną finansów telewizji publicznej. W ostatniej chwili decydenci z Woronicza uratowali publiczną kasę i zdjęły program redaktora Tadeusza Mosza z anteny. Co jak co, ale ten to się na ekonomii produkcji znał...Nie bez przyczyny w Polsce o absolwentach ekonomii (tu ani chybi narażę się sporej części Czyleników) mówiło się, że niczego nie umieją, bo przecież były dwie ekonomie: socjalistyczna i kapitalistyczna oraz szara strefa. I weź się człowieku połap.
OSTATNIA SZANSA DEMOKRACJI
Tomasz Sakiewicz - red. naczelny "Gazety Polskiej" (tygodnika wychodzącego w Polsce) daje na początek roku sygnał dla władzy.
(...) W interesie władzy jest, by media, dzisiaj krytyczne wobec niej, rozwijały się. Władza niekontrolowana potrafi się bowiem degenerować tak bardzo, że niszczy samą siebie. Lepiej czuć na plecach oddech opinii publicznej niż rozzuchwalonych gangsterów i bezkarnych funkcjonariuszy służb. Władza bez kontroli opinii publicznej staje się zakładnikiem własnej siły. To, że ekrany telewizorów zapełnione są licznymi kanałami telewizji, nie oznacza pluralizmu. Tak samo pluralizmem nie jest drukowanie wielu tytułów gazet.(...) A mnie się wydaje, że to łabędzi śpiew naszej "waadzy".
SEZON ŻARTÓW POLITYCZNYCH ROZPOCZĘTY
Sezon żartów uważam za otwarty. Palma pierwszeństwa odbiła w tym roku ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Cichockiemu, który wiceministrem nadzorującym policję i bezpieczeństwo na Euro 2012 zrobił swojego kolegę z Klubu Inteligencji Katolickiej, Michała Deskura. Za czasów Donalda Wszechmogącego Tuska to oczywiste, że oberpolicmajstrem powinien zostać księgowy.
Na salonach politycznych mówi się, że jeśli kogoś z Deskurów miałaby się bać policja, to jednak zdecydowanie jego żony Marii, bo pana Michała nie słuchają nawet rybki akwariowe. Gwiazdą wiceministerialnych nominacji został niejaki Roman Dmowski. Podobno ten pan też się na niczym kompletnie nie zna, ale przy takim nazwisku naprawdę nie musi się niczym zajmować.
Biorąc pod uwagę, że rząd prócz Platformy wspierają i ludowcy, i Roman Giertych, a jeszcze zasiada w nim Roman Dmowski, musimy jego konstrukcję uznać za absolutnie wyjątkową. Donald Tusk stanął na czele rządu Chjeno-Piasta.
AGENT TOMEK PRZEBACZYŁ
Poseł na Sejm Tomasz Kaczmarek (PiS) znany jako agent Tomek, wycofuje pozew przeciwko Henryce Krzywonos, która nazwała nazwała go "dnem" za jego metody "pracy" z kobietami w przeszłości. -"Szkoda życia na piętrzenie sporów bez większego znaczenia"- napisał w blogu. Ale pani Henryka nie byłaby sobą, gdyby nie odpowiedziała: -"Jestem w szoku. Ale nie potrzebuję przebaczenia i podtrzymuję swoje słowa"- skwitowała Krzywonos.
USUNĄĆ SEJM Z KRZYŻA
Rozpoczęta przez posła Janusza Palikota krucjata przeciw krzyżowi w Sejmie trwa. Roznieciło to spór, a obecna pani Marszałka zajmuje się czytaniem ekspertyz w tej sprawie. Nieznani sprawcy (skąd my znamy to okreśłnienie?) potajemnie rozwieszają następne krzyże w Sejmie, a ja myślę, że lepiej byłoby Sejm usunąć, a krzyż pozostawić.
NOWY RODZAJ PALIWA
Różne przeciwności życiowe skłaniają Polaków do wyzwalania się coraz to nowych ognisk pomysłowości. Coraz wyższe ceny paliwa do samochodów i starszych wersji silników Diesla powodują, że obecnie coraz więcej kierowców przyspasabia zużyty olej jadalny do potrzeb komunikacji. Wystarczy zamontować nagrzewnicę, która podniesie temperaturę paliwa i ułatwi mu przepłynięcie przez przewody oraz wtryskiwacze. Ponieważ z uwagi na monopol, takie praktyki są niedozwolone, nagrzewnice rozprowadzane są przez internet i dopiero później instalowane w warsztacie. W necie pojawiają się w ofercie samochody przystosowane do zasilania olejem Bartkiem, a policji trudno jest takie przypadki wyłapać. Oszczędność duża, bo za nowy olej przyjdzie zapłacić 4,3 za litr, a za już wysmażony- 1 zł. za litr. A niejaki pan Stanisław podaje nawet metodę jak zasiać rzepak na własnym polu, a później wlać go do baku, a nie na patelnię. Nic dziwnego, że na polskich drogach zamiast przydrożnych kwiatków wąchamy zapach frytek.
IMIĘ DLA KOTA
Jarosław Kaczyński w ubiegłym roku stracił kota Alika, którego z powodu choroby musiał uśpić. Obecnie wziął ze schroniska następnego, to chwalebny czyn. Problem w tym, że to kocię jeszcze nie ma imienia. Proponujemy Palizioberek.
Krystyna Godowska